Mr X...
Wszystko było pięknie . Ja lat 18 , a on 24 . Zdawać by się mogło, że mężczyzna w tym wieku wie mniej więcej czego oczekuje od życia , co powinien robić ,a czego nie . Pamiętam to jak dziś , wtorek( 4 dni do przyjazdu X) grudniowe popołudnie , z uśmiechem na twarzy szłam na korepetycje myśląc tylko o X. Czekałam ,aż wróci z pracy , napisze "Dzień dobry Kochanie" tak jak zawsze to robił . Za każdym razem wywoływało to uśmiech na moje twarzy ... Doczekałam się wiadomości , lecz nie takiej na jaką liczyłam . Myślałam ,że zemdleje ja to zobaczyłam . Poemat... "... mam dla nas złą wiadomość , ostatnio odezwała się do mnie moja była..( resztę sami sobie już dopowiedzcie ) CHYBA NIGDY NIE PRZESTAŁEM JEJ KOCHAĆ" ( jak ja uwielbiam rozmowy poprzez komunikatory internetowe ...) - te słowa mnie zabiły , zabiły mnie od środka , nie wiedziałam jak się mam zachować... co ze sobą zrobić... byłam w rozsypce. Zwłaszcza , ze czekałam na niego , naprawdę Go kochałam . Ba nadal go kocham , pomimo tego co mi zrobił , jak się zachował . Nigdy jeszcze tak nikogo nie kochałam jak go ... To było ciężkie przeżycie dla mnie . Mój sen i moja bajka pękły niczym bańka mydlana . Pierwsza myśl , co ze wspólnymi świętami , a najważniejsze ze studniówką . Ten okres był najgorszym okresem w moim życiu . Może wydawać się to infantylne ale to jest prawda. Cierpiałam ... Nie było dnia , ani godziny ,żebym o nim nie myślała . Cały czas miałam go w głowie . Chciałam się go wyzbyć , obrzydzić ... Nic nie skutkowało ...
Podczas świąt Bożego narodzenia , Moja siostra została poproszona o rękę , przez swojego chłopaka . Był to kolejny moment łez. Łez radości i smutku . Cieszyłam się szczęściem mojej siostry na prawdę, ale przez myśl przeszły mi słowa X , które wypowiedział podczas wspólnego weekendu " Kochanie , jeżeli będę dłużej w Polsce to wiedz , że coś się dzieje ( i znowu ten cholerny intrygujący uśmiech)" .
Po całym etapie zaręczyn , przyszedł moment na rozmowy lekko zakropione alkoholem . Od słowa do słowa, konwersacja szła w najlepsze i doczekałam się niechcianego pytania... "Niuśka ,a u Ciebie jak tam , dlaczego X nie ma tutaj z nami ? Coś się stało ? Pokłóciliście się ? " - wyobraźcie sobie moją mine i reakcje . Coś we mnie pękło, zaczęłam płakać jak małe dziecko ...
Niestety Pan X nie był ze mną podczas świąt , ani podczas długo wyczekiwanej studniówki. Prezent dla niego jeszcze do niedawna leżał w szafie. Zdecydowałam się go pozbyć ...
Smutna sprawa, na pocieszenie, przydarzyła sie przynajmniej raz chyba kazdemu
OdpowiedzUsuń