środa, 20 kwietnia 2016

Mr X...

Wszystko było pięknie . Ja lat 18 , a on 24 . Zdawać by się mogło, że mężczyzna w tym wieku wie mniej więcej czego oczekuje od życia , co powinien robić ,a czego nie . Pamiętam to jak dziś , wtorek( 4 dni do przyjazdu X)  grudniowe popołudnie , z uśmiechem na twarzy szłam na korepetycje myśląc tylko o X. Czekałam ,aż wróci z pracy , napisze "Dzień dobry Kochanie" tak jak zawsze to robił . Za każdym razem  wywoływało to uśmiech na moje twarzy ... Doczekałam się wiadomości , lecz nie takiej na jaką liczyłam . Myślałam ,że zemdleje ja to zobaczyłam . Poemat... "... mam dla nas złą wiadomość , ostatnio odezwała się do mnie moja była..( resztę sami sobie już dopowiedzcie ) CHYBA NIGDY NIE PRZESTAŁEM JEJ KOCHAĆ" ( jak ja uwielbiam rozmowy poprzez komunikatory internetowe ...)  - te słowa mnie zabiły , zabiły mnie od środka , nie wiedziałam jak się mam zachować...  co ze sobą zrobić...  byłam w rozsypce. Zwłaszcza , ze czekałam na niego , naprawdę Go kochałam . Ba nadal go kocham , pomimo tego co mi zrobił , jak się zachował . Nigdy jeszcze tak nikogo nie kochałam jak go ... To było ciężkie przeżycie dla mnie . Mój sen i moja bajka pękły niczym bańka mydlana . Pierwsza myśl , co ze wspólnymi świętami , a najważniejsze ze studniówką . Ten okres był najgorszym okresem w moim życiu . Może wydawać się to infantylne ale to jest prawda. Cierpiałam ... Nie było dnia , ani godziny ,żebym o nim nie myślała . Cały czas miałam go w głowie . Chciałam się go wyzbyć , obrzydzić ... Nic nie skutkowało ...
Podczas świąt Bożego narodzenia , Moja siostra została poproszona o rękę , przez swojego chłopaka . Był to kolejny moment łez. Łez radości i smutku . Cieszyłam się szczęściem mojej siostry na prawdę, ale przez myśl przeszły mi słowa X , które wypowiedział podczas wspólnego weekendu " Kochanie , jeżeli będę dłużej w Polsce to wiedz , że coś się dzieje ( i znowu ten cholerny intrygujący uśmiech)" .
Po całym etapie zaręczyn , przyszedł moment na rozmowy lekko zakropione alkoholem . Od słowa do słowa, konwersacja szła w najlepsze i doczekałam się niechcianego pytania... "Niuśka ,a u Ciebie jak tam , dlaczego X nie ma tutaj z nami ? Coś się stało ? Pokłóciliście się ? " - wyobraźcie sobie moją mine i reakcje . Coś we mnie pękło, zaczęłam płakać jak małe dziecko  ...
Niestety Pan X nie był ze mną podczas świąt , ani podczas długo wyczekiwanej studniówki. Prezent dla niego  jeszcze do niedawna leżał w szafie. Zdecydowałam się go pozbyć ...
Mr X ...

Wspólne zdjęcia , wspólni znajomi , zainteresowania ... - jakie to było piękne...
Z miesiąca na miesiąc poznawałam go coraz bardziej i bardziej . Wiedziałam kiedy jest zmęczony , czy kiedy go coś trapi . Stałam za nim murem . Nie pozwoliłam o nim złego słowa powiedzieć gdyż stwierdziłam , że on by postąpił tak samo. Nie dość , że był moim przyjacielem to na dodatek facetem.
Zbliżał się okres Świąt Bożego Narodzenia. Zaczęłam prace na weekendy ,aby kupić wszystkim prezenty pod choinkę. Chciałam X'owi sprawić niespodziankę i kupić mu coś wyjątkowego. Kupiłam markowy sweterek (wiedziałam ,że mu się spodoba) . Wydałam ponad połowę wypłaty na to , lecz nawet mnie to nie ruszyło bo jedynie co miałam w głowie to znowu jego uśmiech.  Znowu zaczynały się wspólne plany , gdzie i kiedy idziemy razem na święta, czy byłam grzeczna w tym roku (podobno mikołaj pytał) , pomysł na spędzenie Nowego Roku ...  W styczniu następnego roku miała się odbyć moja upragniona studniówka. Sukienka kupiona , z resztą tak samo jak buty i dodatki. Został tylko jeden mały element . Brak garnituru dla Pana X . Ustaliliśmy , ze gdy przyjedzie pojedziemy razem wybrać garnitur ...


Mr X...

Znajomość rozkwitała, następne spotkania , kolejne momenty warte zapamiętania , łapanie chwil i zapisanie ich gdzieś w głowie ... Tak zaczął się pewny etap w moim życiu u boku Pana X .
Niby mówią ,że związek na odległość nie może istnieć , że nie ma żadnych szans i dalszych perspektyw... Jednak może , aczkolwiek jest to walka samym ze sobą . Człowiek tęskni za swoją drugą połówką . Chce z nią być , chce czuć bliskość tej drugiej osoby . Może też i dlatego bardziej się to wszystko odczuwało . Na początku było mi wszystko jedno kiedy się widzimy , lecz z czasem gdy on powinien być to go nie było. Już nie wystarczało mi to,że widujemy się przez trzy dni w przeciągu półtora miesiąca. Walczyłam dalej . W końcu przyjechał . Pojechaliśmy na weekend do pewnego miasta w Polsce na imprezę masową . Traktował mnie tak jak nikt nigdy wcześniej . Czułam się jakbym wygrała los na loterii mając go przy sobie . To było jak sen z którego nie chciałam się nigdy wybudzić . Podobno ludzie zamykają oczy gdy marzą , już teraz wiem dlaczego , bo najpiękniejsze rzeczy widziane w życiu nie są widziane oczami lecz sercem... - i kolejne wspomnienia...

Mr X ...

Kolejne spotkanie i znowu jego uśmiech ... Jak miło było go zobaczyć w końcu od dwóch miesięcy - takie uroki mieszkania poza granicami kraju 
Drugie spotkanie i spontaniczne zapoznanie się z rodziną płci przeciwnej ? troche to dziwne ... (czas powrócić do domu i czekać ,aż się odezwie) 
Impreza rodzinna Pana X i główny temat "mojej osoby". Co chwilę pytania o X , -a gdzie on jest ? -Za ile On będzie? -Dlaczego się spóźnia...? milion pytań do ... Aż w końcu jego  babcia z drugiego końca stołu mówi stonowanym głosem "pojechał koleżankę odwieźć.. A jaka ona ładna , a jaka sympatyczna " miło to usłyszeć z ust osoby z którą raptem zamieniło się kilka zdań .
Z dnia na dzień uczucie między nami wzrastało , a poczucie przynależności do drugiej osoby rosło.
Chęć porozmawiania w cztery oczy i spędzenia czasu ze sobą była naprawdę mocna .
Może uznacie mnie za jakąś niekompetentną ale po tych dwóch spotkaniach czułam się , jakbym znalazła swoją druga połówkę ...

 
Mr X... 

Pewnego razu , wieczorową porą , pochłonięta w mocy internetu , pod wpływem nudy założyłam konto na  profilu społecznościowym . Zaczęłam dodawać sporadycznie zdjęcie , poznawałam ciekawych ludzi i z upływem czasu nawiązałam kontakt z Panem X. Pan X był mężczyzną moich marzeń . Nie chodzi tu o wygląd , lecz o wnętrze . Był inteligentny , rozumiał mnie jak nikt inny . Poprawiał mi humor opowiadając swoje zabawne historie z lat młodzieńczych . Udawało mu się to . Naprawdę był w tym dobry. Skubany...
Z miesiąca na miesiąc pisaliśmy coraz więcej i więcej . Z jego inicjatywy padła propozycja spotkania. Tak naprawdę nie wiedziałam kto "jest" po drugiej stronie monitora . Z początku się bałam ale stwierdziłam co ma być to i tak będzie .W końcu spotkałam się z człowiekiem z którym łączyła mnie "internetowa więź" . Nadszedł dzień spotkania. Stresowałam się ...  Gdy wyszłam zza rogu zobaczyłam Go . Jego uśmiech mówił wszystko , a czekoladowe oczy świeciły mu się niczym iskierki .
Pojechaliśmy razem nad pobliskie jezioro. Rozmawialiśmy jakbyśmy się znali już od dawna . Nie brakowało nam tematów . Nie mogłam się napatrzeć na Jego uśmiech , był szczery ,a zarazem intrygujący . Interesował mnie coraz bardziej ...