środa, 20 kwietnia 2016


Mr X...

Znajomość rozkwitała, następne spotkania , kolejne momenty warte zapamiętania , łapanie chwil i zapisanie ich gdzieś w głowie ... Tak zaczął się pewny etap w moim życiu u boku Pana X .
Niby mówią ,że związek na odległość nie może istnieć , że nie ma żadnych szans i dalszych perspektyw... Jednak może , aczkolwiek jest to walka samym ze sobą . Człowiek tęskni za swoją drugą połówką . Chce z nią być , chce czuć bliskość tej drugiej osoby . Może też i dlatego bardziej się to wszystko odczuwało . Na początku było mi wszystko jedno kiedy się widzimy , lecz z czasem gdy on powinien być to go nie było. Już nie wystarczało mi to,że widujemy się przez trzy dni w przeciągu półtora miesiąca. Walczyłam dalej . W końcu przyjechał . Pojechaliśmy na weekend do pewnego miasta w Polsce na imprezę masową . Traktował mnie tak jak nikt nigdy wcześniej . Czułam się jakbym wygrała los na loterii mając go przy sobie . To było jak sen z którego nie chciałam się nigdy wybudzić . Podobno ludzie zamykają oczy gdy marzą , już teraz wiem dlaczego , bo najpiękniejsze rzeczy widziane w życiu nie są widziane oczami lecz sercem... - i kolejne wspomnienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz